Dylemat prezesa

FreecoNet Brak Komentarzy »

Jakiś miesiąc temu przyszła do mnie delegacja pracowników DATERA z niewinnym pytaniem, czy zostawiam im wolną rękę w zakresie wykorzystania punktów z programu partnerskiego u jednego z dostawców. Nie podejrzewając podstępu zgodziłem się.

Dwa tygodnie później w firmie pojawił się rzutnik LCD i … konsola Nintendo Wii. Usłyszałem, że “przecież w Google też można grać” – konsola została, a zajmowana przez nią przestrzeń jest niewiele mniejsza od mojego gabinetu.

W całej sytuacji dostrzegam kilka pozytywnych aspektów: (i) nasz zespół myśli o DATERA jak o drugim Google, (ii) ludzie zostają dłużej w pracy (i nie zawsze po to żeby pograć), (iii) wszystkich nas mniej bolą plecy (mamy za to zakwasy gdzie indziej). To czego nie zauważyłem, to jakiegoś specjalnego rozprężenia. Chyba zatrudniamy po prostu zaangażowanych i odpowiedzialnych ludzi.

Najbardziej popularna gra to boks. Czasami nawet daję się namówić na krótki mecz, ale wtedy z reguły mnie nokautują. Nie ma to jak przyłożyć prezesowi (oczywiście wirtualnie).

Uważam, że sam pomysł był dobry, ale jest do zastosowania chyba wyłącznie w „dot com’ach”.

Krzysztof Malicki

TP SA wciąż droga – cd.

Biznes, FreecoNet, Ogólne Brak Komentarzy »

Pisaliśmy niedawno o nowych planach taryfowych wprowadzonych przez Telekomunikację Polską SA, będących reakcją na stale rosnącą liczbę klientów rezygnujących z jej usług. Zwykle każde większe posunięcia naszego rodzimego monopolisty na polskim rynku wywołują natychmiastowe reakcje wśród jej konkurentów. Tymczasem jak podaje Rzeczpospolita (zobacz artykuł), przeprowadzone zmiany nie wywołały niemal żadnych reakcji na rynku telekomunikacyjnym.

Wydaje się, że faktyczną zmianą przeprowadzoną przez TP SA jest jedynie uproszczenie taryf, natomiast ceny połączeń i abonamentu praktycznie się nie zmieniły. Paradoksalnie może się okazać, że część użytkowników TP SA zapłaci więcej niż dotychczas. Nowa oferta promuje bowiem taryfy droższe, czego efektem będzie zapewne wzrost przychodów z pojedynczej linii przy niewielkich obniżkach cen za połączenie. Tak więc TP SA wciąż pozostaje dla swoich abonentów droga.

W takiej sytuacji – kiedy szumnie zapowiadane rewolucyjne zmiany w ofercie operatorów tradycyjnych okazują się palcem na wodzie pisane – warto zastanowić się nad alternatywą. Dla wielu na pewno nie jest tajemnicą, że jest nią tutaj telefonia VoIP, która nie tylko znacznie obniża rachunki telefoniczne, ale umożliwia też korzystanie z zaawansowanych rozwiązań telekomunikacyjnych. Często z lenistwa nie chce nam się załatwiać formalności związanych z rezygnacją z usług tradycyjnego operatora na rzecz dostawcy VoIP. Jednak w głowie pojawia się jedna myśl: co jest lepsze – lenistwo opłacane wysokimi rachunkami telefonicznymi czy minimum wysiłku na rzecz sporych oszczędności i dostępu do nowoczesnych usług?

Pierwsze chwile z FreecoNet

FreecoNet, Ogólne Brak Komentarzy »

Jakiś czas temu, od jednego z naszych FreecoNetowych przyjaciół, dostaliśmy bardzo ciekawy tekst, opisujący jego pierwsze wrażenia po dołączeniu do grona użytkowników platformy. Wywołał on sporo uśmiechu na twarzach całej ekipy, postanowiliśmy więc podzielić się nim z innymi (oczywiście za zgodą autora). Wam życzymy przyjemnego czytania, a sobie więcej takich listów :)

***

Jestem osobą, która stroni raczej od najnowszych technicznych gadżetów. Owszem cenię sobie jakość – jednak wciąż wystarczy mi mój stary fotograficzny aparat sprzed kilku lat, równie stary telefon komórkowy bez szeregu najnowszych funkcji, czy mój wiekowy już, ale wciąż dobry odtwarzacz płyt kompaktowych. Pośród moich znajomych nie brak jednak zdecydowanych zwolenników najnowszych technologii. Zapewne mieliby oni do mnie żal, gdybym nazwał ich technomaniakami (również z uwagi na skojarzenia z pewnym rodzajem muzyki), zatem tego nie zrobię. Faktem jednak jest, że uwielbiają oni wynajdywać wszelkie techniczne nowinki i być na czasie z najnowszymi technologicznymi trendami. Idąc za radą jednego z takich znajomych, który od kilku miesięcy zachwalał mi zalety telefonii internetowej, zarejestrowałem się we FreecoNet. I muszę napisać, że nie bolało – wręcz przeciwnie – było warto.

Sam proces rejestracyjny poszedł gładko. Któż zatem mógł być pierwszą osobą, do której zatelefonowałem, jeśli nie prowodyr mojej rejestracji – mój technologicznie obyty znajomy. Już na wstępie oświadczył, że teraz to między nami będą całkiem inne rozmowy – długie i – co najważniejsze – za darmo. Co więcej, okazało się, że jakość połączenia nie różniła się od tych, wykonywanych za pośrednictwem zwykłego telefonu, a to była jedna z moich największych wątpliwości przed rejestracją.

Kiedy zdążyłem już obdzwonić prawie wszystkich dawnych i obecnych znajomych, ciesząc się z kolejnych tanich, bądź darmowych rozmów, w głowie zaświtał mi szatański pomysł spłatania figla mojemu znajomemu technomaniakowi, tak żeby wiedział, że jego kolega również z technologią radzić sobie potrafi. Dodałem sobie zatem jako swój numer warszawski (ze strefy numerycznej 22), co jest jedną z bardzo użytecznych funkcji dostępnych we FreecoNet i zatelefonowałem do niego. Jako że, i on i ja, rodem jesteśmy i wciąż mieszkamy nad morzem, telefonów ze stolicy nie otrzymujemy codziennie. W słuchawkach usłyszałem zatem nieco zdziwiony głos mojego znajomego. Głos ten stał się jeszcze bardziej zdziwiony i niepewny, kiedy przedstawiłem się łamaną polszczyzną z anglosaskim akcentem, jako John Brown z ambasady Stanów Zjednoczonych. „Mr. Pawelsky” (taka też jest godność mojego zdziwionego znajomego) – powiedziałem – „pan wygrał zielona karta, pan do America jedzie… ” Mój znajomy, kompletnie zbity z pantałyku, po chwili ponownie nabrał rezonu i wyraźnie zadowolony kontynuował rozmowę. Ja zaś konsekwentnie brnąłem w swoją intrygę, z trudem tłumiąc śmiech, na koniec oznajmiając: „ Ok Mr. Pawelsky, pan się pakuje, a my zadzwonimy za parę dni… “. Nie dałem koledze dużo czasu na owo pakowanie i, nie mogąc doczekać się pointy mojego figla, zatelefonowałem po raz drugi (i znowu za darmo!), tym razem z prawdziwego numeru. Kiedy zacząłem mówić imitując głos rzekomego Johna z ambasady, usłyszałem tylko salwę śmiechu. „ O rany! Stworzyłem potwora” – krzyknął zaraz potem mój do słuchawki mój znajomy, kończąc rozmowę…

Już się cieszę na przetestowanie kolejnych dostępnych usług. Dobrze mieć trzymających rękę na technologicznym pulsie kolegów. I dobrze mieć FreecoNet! :-)

Amstel

WP Theme & Icons by N.Design Studio
Aktualności RSS Komentarze RSS Zaloguj