Ooma – rewolucja w VoIP czy chwyt marketingowy?
Ogólne, Technika sierpień 24th, 2007Na przełomie lipca i sierpnia br., amerykańskie serwisy VoIP zelektryzowała informacja o pojawieniu się przełomowego w dziedzinie VoIP projektu o nazwie Ooma. Za projektem stoją ogromne pieniądze – na jego rozwój amerykańskie fundusze inwestycjne przeznaczyły 27 mln dolarów. Ooma zamierza rywalizować z największym operatorem VoIP w USA – Vonage. Co odróżnia obu tych operatorów i w czym Ooma zamierza być lepsza?
Vonage, w ramach miesięcznego abonamentu w wysokości 25 dolarów, oferuje darmowe rozmowy z numerami stacjonarnymi USA i Kanady. By skorzystać z oferty tego operatora, trzeba posiadać specjalne urządzenie VoIP i dostęp do Internetu. Ooma wybrała inny wariant – darmowe rozmowy z numerami stacjonarnymi USA bez jakichkolwiek opłat abonamentowych. By dzwonić za darmo na terenie USA, należy oczywiście mieć Internet oraz zakupić urządzenie VoIP Ooma za 399 dolarów. To jedyna opłata otwierająca możliwość nieograniczonych połączeń z numerami stacjonarnymi w USA. Usługi będą dodatkowo płatne.
Pojawia się pytanie, jak to możliwe, że Ooma pozwala na darmowe i nieograniczone rozmowy na terenie USA? Odpowiedź jest prosta – dzięki zastosowaniu nowatorskiego pomysłu, opierającego się na architekturze peer-to-peer (wykorzystywanej np. w internetowych programach do wymiany plików muzycznych czy filmów). W praktyce wygląda to w sposób następujący – kiedy użytkownik Ooma dzwoni na stacjonarny numer do innego stanu, system najpierw szuka innego użytkownika Ooma w danej strefie numeracyjnej. Kiedy go już znajdzie, wykorzystuje jego linię analogową (tradycyjną) do zrealizowania połączenia. Za darmo, bo za połączenia lokalne wewnątrz jednej strefy numeracyjnej z reguły się nie płaci (w ramach abonamentu). Pomysł naprawdę ciekawy. Pojawia się tylko jedno „ale”. Czy takie rozwiązanie jest bezpieczne?
Wyobraźmy sobie dowcipnisia – użytkownika Ooma – dzwoniącego ze stanu Kansas do szpitala w Nowym Jorku i informującego o podłożonej bombie. Połączenie telefoniczne tego człowieka zestawiane jest w Nowym Jorku za pośrednictwem losowo wybranego użytkownika Ooma (i jego linii), tak aby było darmowe. Odpowiednie służby namierzają numer telefonu, z którego wykonano połączenie o podłożonej bombie. Dalszego ciągu możemy się domyślić – wywlekanie z domu niewinnego mieszkańca Nowego Jorku, zakuwanie w kajdanki, generalnie dużo nieprzyjemności. Dopiero później okaże się, że tak naprawdę o bombie poinformował ktoś zupełnie inny, dzwoniący z innego stanu.
To jednak nie wszystkie mankamenty tego rozwiązania. Użytkownik Ooma, dzwoniąc np. do znajomego z innego stanu, najprawdopodobniej prezentuje się numerem losowo wybranego abonenta Ooma. Jeśli ów znajomy był w tym czasie nieobecny, po powrocie do domu odczyta nieodebrane połączenie z numeru jednego z użytkowników Ooma swojego stanu i tak naprawdę nie wie, że dzwonił jego znajomy. Kolejny problem – darmowe są tylko połączenia na terenie USA, natomiast za granicę dzwoni się już po stawkach VoIP. Trzeba się też zastanowić, co z zakupionym urządzeniem VoIP Ooma, jeśli ten operator zbankrutuje?
Ktoś pomyśli, że uprawiamy czarnowidztwo, jednak taki scenariusz zdarzeń jest możliwy. Pomysł Ooma na telefonię VoIP jest jak najbardziej ciekawy, jednak wiąże się z pewnymi obawami o bezpieczeństwo. Dla nas – twórców platformy FreecoNet, technicznie zrobienie czegoś podobnego nie stanowiłoby większego problemu (jest to dziś możliwe i to przy wykorzystaniu bramek za 60 dolarów), jednak naszym zdaniem względy bezpieczeństwa oraz względy prawne są tutaj najważniejsze.
Czy pomysł Ooma jest przełomem technologicznym? Trudno określić go takim mianem. Wskazuje na to choćby osoba, z jaką za chwilę zwykli Amerykanie będą utożsamiać Ooma. Jest nią aktor Ashton Kutcher (znany z serialu „Różowe lata 70-te” czy filmu „Efekt motyla”), który piastuje w Oomie stanowisko Dyrektora Kreatywnego projektu. Między innymi z tego powodu Ooma, choć naprawdę ciekawa, pozostaje bardziej swoistym chwytem marketingowym, niż rzeczywistą rewolucją w zastosowaniach technologii VoIP.














sierpień 27th, 2007 o godzinie 13:08
Z pewnością czas pokaże, czy Ooma była strzałem w dziesiątkę, czy też niewypałem. W Stanach najwidoczniej mają bzika na punkcie darmowych lub bardzo tanich usług. Obniżanie cen wychodzi naprzeciw oczekiwaniom typowo amerykańskich klientów. W Stanach wzrost benzyny o kilka centów uruchamia ogólnonarodową histerię. Wydaje się, że europejczycy bardziej cenią wysoką jakość i bezpieczeństwo, za pewną cenę. Choć może się mylę ;)
wrzesień 10th, 2007 o godzinie 19:09
Mają bzika na punkcie darmowych usług, ale pewnie jeszcze większego na punkcie nowości, szczególnie jeśli są “trendy”. A myślę że osoba Kutchera i wizerunek tajemniczości (follow the white rabbit) są całkiem niezłą metodą, żeby wzbudzić ciekawość. Tylko czy na długo?
wrzesień 21st, 2007 o godzinie 22:09
Obawiam się że kontrargumenty tutaj przedstawione są delikatnie mówiąc lekko przesadzone albo inaczej napisane przez spec. ds marketingu FreecoNet.
Dlaczego? Otóż po pierwsze jak się wczytać to z Ooma nie można realizować połączenia na numery alarmowe (911), po drugie: jak u każdego operatora wszystko jest billingowane, po trzecie: w 2/3 operatorów VoIP można dzwonić na wszystkie numery alarmowe (patrz IPFON, Actio) a usługa jest anonimowa.
Następnie: “co z zakupionym urządzeniem VoIP Ooma, jeśli ten operator zbankrutuje” – cóż można go wyrzucić ale co w tym świecie jest pewne? Wychodząc z takiego założenie nic by nie powstało.
“Czy pomysł Ooma jest przełomem technologicznym?” Moim zdaniem – nie. Nie technologicznym bo żadne nowe technologie nie zostały tu przedstawione. Ale jeśli inaczej zadamy pytanie: Czy pomysł Ooma jest przełomem marketingowym? TAK! Zdecydowanie tak. Może nie w przypadku Ooma ale, tak jak napisałem na moim bloogu, połączenie tych dwóch “zabójczych” technologii może być ostatecznym gwoździem do trumny tradycyjnych telco. O ile stanie się to projektem Open to ma bardzo duże szanse.
wrzesień 24th, 2007 o godzinie 23:09
Witaj mar7011,
nie znalem wczesniej Twojego bloga – teraz bede go sledzil :)
Co do Twojego komentarza, to mozemy tutaj ciekawa polemike rozwinac. Ja bylem wspolautorem tekstu o Ooma, ale marketingowcem nie jestem. W momencie, gdy pisalismy na blogu, to Ooma nie byla jeszcze “oficjalnie” znana, wiec nie bylo za duzo wiadomo na temat np 911 (pol alarmowych).
Generalnie w komentarzu przyznales nam racje, takie mam wrazenie :) Po pierwsze, Vonage ponioslo bardzo bolesne porazki w sadzie, poniewaz nie swiadczyli w 100% polaczen 911. Dopoki Ooma sobie z tym nie poradzi, to ludzie beda musieli trzymac tradycyjna linie telefoniczna.
Po drugie, pomysl jest ograniczony terytorialnie (bardzo!), bo taki system z ryczaltem na lokalne polaczenia, jest dominujacy tylko w USA. W Kanadzie juz to nie zadziala. A tym bardziej w Europie.
Po trzecie, technologia nie jest nowa – my i wielu innych, tez zestawiamy polaczenia Peer2Peer. Ja mam w domu bramke Linksys SPA3102 (koszt ok 60 USD) i moglbym robic takie rzeczy jak Ooma – z dowolnego miejsca na swiecie lacze sie po IP za free z moja bramka i wychodze linia lokalna i odwrotnie, w dowolnym miejscu na swiecie odbieram polaczenia po IP z mojej linii analogowej. Wielu amerykanskich blogerow bardzo skrytykowalo koncepcje Oomy (czyli nie tylko my).
Po czwarte, piszesz o projekcie Open. Moim zdaniem projekt nie jest open, bo trzeba wydac 400 USD na ich sprzet. IMO nie nie uzasadnia takiej ceny, nawet design a’la Apple. Elektronika produkowana w Chinach kosztuje tyle ile wazy i IMO bramka PAP2T w Chinach kosztuje jakies 5 USD (koszt produkcji). Sprzet Ooma nie robi wiele wiecej niz Linksys SPA3102.
Zwroc uwage, ze Ooma tez ma jakies centralne serwery, ktore informuja sie o wzajemnej lokalizacji. Jezeli Ooma padnie, to 400 USD w plecy, a sprzet otwarty (typu Linksys PAP2T) podlaczysz do kazdego operatora po SIPie.
Generalnie wydaje mi sie, ze nie w przypadku Ooma “nie tedy droga”.
Pozdrawiam!
wrzesień 25th, 2007 o godzinie 01:09
I tak i nie.
1. “Po drugie, pomysl jest ograniczony terytorialnie (bardzo!), bo taki system z ryczaltem na lokalne polaczenia, jest dominujacy tylko w USA. W Kanadzie juz to nie zadziala. A tym bardziej w Europie.” – nie do końca – ryczałt na połączenia lokalne jest również rozpowszechniony w Europie. Proponuję się przyjrzeć np rynkowi w Niemczech. Taryfa flat to baaaardzo popularna usługa (porównanie np tutaj: http://service.gmx.net/de/cgi/g.fcgi/access/order/comparison?ac=OM.AD.PD003K13547T5475a)
Kwota 30 Euro czyli 120 zł (!) za telefon Flat, DSL 2Mbit. Za następne 5 Euro/m-c dzwonimy flat na komórki (w Arcor) itd itp. Czyli nie do końca prawda. Podobne usług funkcjonują w Francji, Holandi …. Operatorom lokalnym nie pozostaje nic innego jak wprowadzać do swojego portfolio taryfę flat w celu “obrony” linii. Chyba jesteśmy (jak zawsze) jednym z ostatnich krajów w Europie gdzie nie ma czegoś takiego. Ale na ten temat też już wyraziłem swoje zdanie na moim blogu – “dziki kraj” ;-)
2. “technologia nie jest nowa…. i moglbym robic takie rzeczy jak Ooma” – no właśnie “mógłbym”. Jak napisałem nowością nie są technologie ale ich połączenie. Z mojej wiedzy nie ma jeszcze projektu które obie te technologie łączy.
3. “Po czwarte, piszesz o projekcie Open. Moim zdaniem projekt nie jest open” – fakt Ooma nie jest projektem Open. Piszę o tym jako o możliwości tj. co by było gdyby grupka zapaleńców stworzyła projekt typu Open wykorzystujący już gotowe rozwiązania techniczne (bramki z np modyfikacją softu) oraz dodający serwery wymiany danych czyli stworzenie telekomunikacyjnej “eMuli”.
To że tradycyjne Telekomy będą wprowadzały taryfy flat (nawet w naszym dziwnym kraju) to fakt przesądzony patrząc choćby na rozwój sytuacji na bardziej zaawansowanych technologicznie i prawnie (liberalizacja prawa) rynkach Europy. A to stwarza z kolei podstawy do tego aby móc myśleć o projekcie w skali nie tylko USA ale również Europy, projekcie typu Open. Czy “tędy droga czy nie” – wydaje mi się że przesądzi o tym rynek a raczej szybkość rozwoju sytuacji, liberalizacji. Przecież to że powstają takie projekty/myśli wynika tylko i wyłącznie z chęci obniżenie kosztów rozmów. I z tego też powodu powstali operatorzy VoIP. To nie technologia a pieniądze. I dalej: czas trwania operatorów VoIP jest również uzależniony od polityki dużych operatorów stacjonarnych. Przecież ich sieci już dawno, dawno temu się zaamortyzowały więc cena za usługi jest raczej wypadkową polityki i chęci zysku. Jeśli pojawią się masowo oferty stacjonarnych operatorów gdzie za kilkadziesiąt ZŁ można dzwonić do wszystkich numerów w Polsce i EU to zainteresowanie “tradycyjnymi” ofertami VoIP zacznie również spadać. I wówczas bramka którą teoretycznie kupiłem bo “podlaczysz do kazdego operatora po SIPie” jest również kupą złomu. Wszystko ma swoją wartość w odpowiednim czasie. Za mojego życia już trochę takich wynalazków przeżyłem które teraz leżą w piwnicy :-). VoIP nie będzie pierwszy i ostatni…
Pozdrawiam
wrzesień 25th, 2007 o godzinie 09:09
Witam,
skomentuje krotko apropos flatrate:
-zeby Ooma miala sens, to wiekszosc powinna miec flatrate, bo to swojego rodzaju “wymiana linii”. Kupujac pudelko Ooma, chcialbym moc zrezygnowac z linii stacjonarnej i nie placic 10 czy 25 USD miesiecznie. Ale jezeli zrobi tak wiekszosc uzytkownikow, to Ooma nie bedzie miala sensu…
Nadal uwazam, ze nie tedy droga :)
Pozdrawiam